Tym razem krótka relacja z przejazdu Żukami po Warszawie – widziana oczami naszego kierowcy.
Wyruszyliśmy po południu, w czasie gdy ulice wciąż tętniły codziennym życiem. Z każdą kolejną minutą miasto powoli przechodziło w wieczorny tryb. Gdy kończyliśmy wycieczkę, Warszawa była już rozświetlona i uśpiona.
Światła odbijające się w szybach, ruch uliczny, ciepełko w kabinie i charakterystyczny dźwięk silnika – w takich warunkach kultowe Żuki czują się najlepiej. To nie jest statyczne zwiedzanie. To doświadczenie miasta w ruchu.

Zobacz też:

