Jeśli mielibyśmy wskazać kto lub co sprawiło że zainteresowaliśmy się dawną Warszawą to bez wątpienia ogromny udział miał w tym człowiek widoczny na zdjęciu.

Dokładnie 107 lat temu na świat przyszedł Stanisław Grzesiuk, legendarna postać warszawskiego folkloru. Co ciekawe, „Bard Czerniakowa” urodził się w… Małkowie, nieopodal Hrubieszowa.

„Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”, „U cioci na imieninach” czy „Bal na Gnojnej”. Niegdyś w mieście stołecznem nie bylo imprezy, na której nie pojawiły się te slynne warsiawskie szlagiery. Śpiewali je nasi dziadkowie, rodzice i nam niekiedy zdarza się je zanucić.
To właśnie Grzesiukowi zawdzięczamy uwiecznienie i spopularyzowanie tych piosenek, które stanowiły niewielki urywek jego repertuaru, wykonywanego z ogromnym powodzeniem.
To również autor trylogii, w której opisywał dorastanie na przedwojennym Czerniakowie („Boso, ale w ostrogach”), pobyt w obozach koncentracyjnych („Pięć lat kacetu”) oraz powojenny okres, który w dużej mierze Stanisław Grzesiuk spędził w sanatoriach lecząc się na gruźlicę („Na marginesie życia”).
Warto wspomnieć, że charakterystyczna bandżola z postacią Myszki Miki, którą Grzesiuk nabył za papierosy w jednym z obozów, za sprawą Jan Emil Młynarski w dalszym ciągu robi robotę na koncertach w charakterze żywego instrumentu- gra że aż miło!

Korzystając z okazji informujemy, że już 17 mają rusza 10. Festiwal Grzesiuka, czyli impreza upamiętniająca artystę.